Szukaj

Wycieczki rowerowe - Pojezierze Brodnickie

Marta, 18.03.2021
Wycieczki rowerowe - Pojezierze Brodnickie

Tego wieczoru Polska grała o wejście do ćwierćfinałów EURO 2012. Chcieliśmy uciec wtedy z Warszawy i szukaliśmy pomysłów na wycieczki rowerowe, aby zakosztować nieco życia pozastadionowego w tamtym szalonym piłkarskim czasie. Lecz i tak zakończyliśmy dzień, oglądając mecz i pijąc wódkę w jedynym w okolicy barze, w towarzystwie lokalesów, czterech najprawdziwszych czarownic z miotłami oraz nowobogackiego typa, który stawiał flaszkę za flaszką i uparcie zapraszał wszystkich na after do swojej daczy.

Pojezierze Brodnickie - nasze wielkie odkrycie

Parę dni wcześniej kartkując beznamiętnie BikeBoard, zobaczyłam zdjęcie, które zrobiło mi w głowie totalną wichurę. Turkusowe jezioro otoczone stromymi, porośniętymi lasem brzegami, wychodzący w tę bajeczną wodę stary drewniany pomost i dwa rowery oparte o rosnące przy brzegu drzewa.

Kampinos zjeżdżony w tę i nazad, więc szukaliśmy pomysłów na niezbyt dalekie, weekendowe wyprawy rowerowe. Zaczynało się lato, a jezioro ze zdjęcia zawołało do mnie natychmiast stanowczo: PRZYJEŻDŻAJ.

Jezioro Strażym
Jezioro Strażym

Przeczytałam artykuł i oniemiałam. Dwie i pół godziny drogi. Tylko tyle dzieli mnie od tego raju, który wbrew moim podejrzeniom, okazał się nie być Mazurami.

Było to Pojezierze Brodnickie.

Rowerem nad jeziora

Decyzja, że jacha, że jedziemy, zapadła w sekundę. Na podróże rowerowe jesteśmy gotowi w chwilunię. Namiot do bagażnika, rowery na dach i narson, Warszawo.

Chcąc opisać odludność tego miejsca, napiszę tylko, że próbując już po ciemku dotrzeć na biwak, niemal wjechaliśmy samochodem do jeziora, bowiem tak bardzo brak tam w niektórych miejscach wyasfaltowanych i przewidywalnych dróg oraz ludzi, których o powyższe można byłoby spytać.

Cudem jednak udało się nam trafić na biwak nad samym brzegiem jeziora we wsi o wiele mówiącej o tym miejscu nazwie Gaj.

A precyzyjniej: Gaj-Grzmięca.

Jezioro Zbiczno
Jezioro Zbiczno

Rankiem, jak to w namiocie, obudziło nas palące słońce. Dobrze, bo była 6 rano, a plan trasy wycieczki rowerowej zakładał wiele kilometrów do nakręcenia.

Wczesną wiosną tamtego roku złamałam obie nogi i wyjęto mi je z gipsu zaledwie przed miesiącem, a więc kondycji nie było żadnej. W artykule, który mnie tak urzekł, mowa była o łagodnych podjazdach z zapierającymi dech widokami, co zabrzmiało dla mnie wówczas jak przyjemna pracka o powrót do formy.

Nie przyszło mi wtedy jednak do głowy, że owe łagodne podjazdy najczęściej ciągną się tu długimi kilometrami i to po suchym piachu, przyznaję więc, że lekko nie było. Choć dziś wiem, że to tylko moja rozłożona na łopatki kondycja nie ogarnęła wówczas tego ukształtowania terenu.

Ogólnie rzecz biorąc, teren nie jest szczególnie hardkorowy. My w kolejnych latach ogarnialiśmy trasy nawet z przyczepką rowerową. Choć jak masz ochotę na przedzieranie się z maczetą przez dżunglę, to i takie atrakcje się tu znajdą.

Jezioro Kochanka
Jezioro Kochanka

Tamtego dnia nasza rowerowa wycieczka nie zakończyła się jakimś imponującym kilometrażem. Ukazujące się naszym oczom co chwila kolejne jeziora skutecznie wsadzały nam patyk w szprychy i nakazywały robić przystanki na zachwyty, brodzenie w wodzie, robienie zdjęć turkusowi i dziwienie się, że przez całą wycieczkę nie spotkaliśmy na szlaku ani jednej osoby. Dziki, tak. Ludzi - ani żywej duszy.

Wpisując w Google frazę Pojezierze Brodnickie, można dowiedzieć się tych wszystkich najważniejszych rzeczy o regionie. Że to park krajobrazowy, że ponad 100 jezior, że są to jeziora rynnowe, polodowcowe, z zakazem uprawiania wodnych sportów motorowych, że dziki, bobry, żurawie, łabędzie, kormorany i perkozy. Dla mnie najważniejsze jednak, że cisza, że kryształ wody, że zwierzęta i że brak hałaśliwych portów. I podobno za trzęsienie ryb w jeziorach.

Najpiękniejsze jeziora naszym zdaniem to:

  • Jezioro Mieliwo - w dzikiej i kompletnie odludnej części pojezierza, wzdłuż niego prowadzi bajeczna trasa na niewielkim klifie
  • Jezioro Ciche - ten turkus na zdjęciach to właśnie stąd
  • Jezioro Sosno - jednym krańcem graniczy co prawda z drogą, ale są tu dwa urokliwe cyple, na których bankowo nie spotkasz człowieka

Nogi, kompletnie spacyfikowane przez zabujany od pierwszego wejrzenia mózg, zaczęły coraz lepiej podawać, nie bacząc na trwający dopiero od niedawna proces ich rehabilitacji.

Jednym słowem przepadłam.

Pojezierze Brodnickie - pola biwakowe

Na terenie parku krajobrazowego funkcjonują dwa pola namiotowe, położone nad samymi brzegami jezior.

Oba ulokowane są idealnie pod kątem rowerowych wycieczek - i krótkich pętli, i całodniowych wypraw. To w Gaju-Grzmięca ma własną smażalnię ryb, w obu zaś działają wypożyczalnie kajaków oraz sklepiki z napojami i przekąskami. Drugie pole, nieco mniejsze, ale równie pięknie położone, znajduje się w miejscowości Ryte Błota.

Pole biwakowe w Gaju-Grzmięca nad jeziorem Strażym
Pole biwakowe w Gaju-Grzmięca nad jeziorem Strażym

Na biwaku, jak to na biwaku, kąpiel jest grana raczej w jeziorze (prysznic jest na obu polach, ale w ostatnim sezonie na polu w Gaju nie można było z niego korzystać), a za potrzebą lata się do spartańskiego wychodka, ale który zakochany myśli w ogóle o takich niewygodach? My w każdym razie zadurzyliśmy się bez pamięci.

Od tamtej pory, już niemal od 10 lat, nie ma dla nas rowerowego lata bez Pojezierza Brodnickiego. Ba! Zdradziliśmy nawet dla tego miejsca ukochane góry.

Co jeszcze oprócz roweru

Bez wątpienia uwiodły nas nie tylko widokowe trasy rowerowe, ale też orzeźwiające przerwy w kręceniu pedałami, polegające na wskakiwaniu, nawet i na golasa, do krystalicznej, turkusowej wody oraz wylegiwaniu się celem przeschnięcia przed dalszą drogą na bezludnej plaży.

Jezioro Ciche
Jezioro Ciche

Wieczorami zaś, żeby nie było, że tylko leg day jest tu codziennie grany, łapie się kajak i płynie podglądać łabędzie oraz perkozy w ich zbudowanych z trzcinowych zarośli pałacach na wodzie.

Brodnicki Park Krajobrazowy od Warszawy dzieli zaledwie 2,5 godziny drogi, więc taką trasę da radę ogarnąć nawet na jednodniowe wycieczki rowerowe. Choć w sumie wielką szkodą byłoby nie zostać na noc, nie zrobić ogniska nad brzegiem jeziora, nie podziwiać świetlików, a rano nie obudzić się przy rechocie żab.

Ech, latko, napinaj wreszcie, bo wyjazdy rowerowe i brodnickie ścieżki wzywają!

Czarodziejska miejscówka nie tylko na rower

P.S. Pojezierze Brodnickie to naprawdę magiczne i zdumiewające miejsce. Nie tylko na wycieczki rowerowe. Wspomniane we wstępie czarownice to nie żaden tani sensacyjny teaser i clickbaitowa ściema. Nowobogacki stawiał już wszystkim kolejne flaszki, gdy nagle drzwi smażalni otworzyły się ze złowieszczym zgrzytem, towarzystwo w barze ucichło, powietrze zaśmierdziało siarką i wreszcie otoczone gęstą chmurą dymu papierosowego, w akompaniamencie szatańskiego chichotu wkroczyły do środka cztery czarownice. Takie prawdziwe. Każda w zgrzebnym czarnym gieźle, z rozczochranym kudłem, wrogim obłędem w oczach i z latającą miotłą pod pachą. Po wódce okazały się być bardzo sympatyczne, w cywilu były pięćdziesięcioletnimi księgowymi z Warszawy, piły za dziesięciu chłopa, częstowały szczodrze fajkami, ale czarować za cholerę nie umiały, bo Polska pożegnała się tej nocy z mistrzostwami, a my obudziliśmy się następnego poranka z kacem, jakiego nie znał dotąd świat.



Koszyk

Twój koszyk jest pusty

Wybierz pierwszy produkt